Obserwatorzy

Google+ Followers

poniedziałek, 13 lipca 2015

Było, minęło...

Tyle można powiedzieć o mojej akcji odchwaszczania ogrodu. Po spiekocie z końcówki czerwca, przyszły długo oczekiwane deszcze a z nimi kolejny wysyp zielska. Nie, żebym nie lubiła chwastów - ja je wprost kocham (miłością odwzajemnioną, jak widzę), ale nie nadążam.Dziś zdjęcia , na których zielska brak lub pojawia się w niewielkiej ilości.
Na początek lawenda z różami - rabata wzdłuż ścieżki,która powoli nabiera odpowiedniego kształtu..

 Obiecany ogródek warzywny, a właściwie jego część nadająca się do pokazania.Widać nawet kawałek ścieżki z cegły rozbiórkowej, którą zaczęłam robić i jeszcze nie skończyłam....






No i róże, bo bez nich nie byłoby mojego ogrodu - niektóre po przejściach, bo ciągle coś zmieniam i przesadzam - może wreszcie zamieszkają na dłużej na obecnych rabatach









Na dziś koniec ogrodowej opowieści, ale ciąg dalszy pewnie nastąpi...
Pozdrówka,
K.