Obserwatorzy

Google+ Followers

piątek, 30 października 2015

17/52, czyli pozbywam się włóczkowych resztek...

Coraz bardziej podobają mi się robótki dla dzieci - nikt nie skrytykuje niedopasowanej (wg niego ) kolorystyki, bo przecież dzieci lubią kolory. Fajne jest to, że przy niewielkim nakladzie finansowym , można stworzyć coś ciekawego i innego. Właśnie tym się kierowałam robiąc czapę jesień/zima  - do tego mają powstać rękawiczki i kominek. Resztkowe moteczki włóczek można wykorzystać do końca, dzięki czemu mamy miejsce na kolejne zakupy :D
Oczywiście Model znów nie chciał współpracować, poza tym nie jestem zwolenniczką umieszczania zdjęć dziecka w sieci, więc mamy, to co mamy. Muszę się postarać o manekinową głowę :D




Moje ulubione wykończenie robótek : oczka rakowe, zastosowałam również tutaj..


a tak wyglądało to w trakcie pracy



Pozdrówka,
K.

środa, 28 października 2015

Wyzwanie fotograficzne u Reni " Idzie jesień" - podsumowanie.

Rozpisałam się, że hej! Otwieram bloga a tu wiatr szaleje po pustej stronie. Wklejam więc to, co napisałam Ewie : "D  coś mi się komputer zbiesił, blogger namnożył postów roboczych, Maluch się obudził i cały post poszedł w powietrze. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, ale zaraz nadrobię zaległości."
Taaaak , bo zaległości są. Obiecałam sobie, że  w wyzwaniu organizowanym przez Reni tym razem przyłożę się jak najlepiej. Pokażę Wam, co mi z tego wyszło:

Za oknem


Promyki słońca 


Wieczorem 


Brązowy 

 

Na spacerze


 Moja pasja



Coś ciepłego 

 

Kawa czy herbata

 

Bukiet


Niedzielny poranek 


Liście 


Spojrzenie 


Do góry nogami 


Do pary 

 

10:00


Na drzewie 



Bez pośpiechu 



W kolorach jesieni 




I co wy na to? Jak mi poszło?

Pozdrówka,
K.














Środa z Maknetą, czyli Wspólne Dzierganie i Czytanie

Witam Wszystkich zaglądających regularnie, jak i tych, którzy trafili tu przypadkowo.
Ostatnią środę jakoś opuściłam ( a może odpuściłam). W robótkach niewiele się działo a w książkach zastój zapanował. To było tydzień temu w środę.Od tego czasu trochę się zmieniło: skończyłam (nareszcie!!!) czytać "Bitwę o Kościół", przeczytałam lekką opowieść "Polowanie na sobowtóra" Lindy Howard i właśnie zaczynam "Maskaradę" Georgette Heyer. Jest to !!romans!! osadzony w czasach Jerzego IV - to początek XIX wieku, akcja dzieje się  w Londynie- tyle zdążyłam wywnioskować :D Na ogół nie czytam romansów, ale książka ta wpadła mi w ręce, więc trzeba z nią zrobić, to co się zazwyczaj robi z książkami ;).
A robótkowo, kończy się czapa resztkowa - mam zamiar zrobić jeszcze kominek i rękawiczki dla Malucha.
Dzięki takim robótkom, można szybko pozbyć się nadmiaru maleńkich kłębuszków włóczek..

Miłego dnia,
K.

sobota, 17 października 2015

Zielony potwór skończony !!

Taaaaaaaaaa potwór - bo potwornie długo był robiony. Ostateczna wersja i tak nie jest taka, jaka miała być, ale dzięki temu chociaż Maluszkowi będzie ciepło ;)

  

  
 


Kocyk dość duży, bo bez naciągania ma 125 cm x 125 cm 
To mój 16. twór z 52 - oj, jestem w plecy, jak widać.
Pocieszam się tym,że kilka jest na wykończeniu a niektóre wystarczy wykrochmalić i zrobić zdjęcia...

Pozdrawiam Wszystkich ciepło i dziękuję za miłe komentarze.

poniedziałek, 12 października 2015

Październik w naszym ogrodzie


Październik, to bardzo pracowity miesiąc w każdym ogrodzie. Nasz pewnie niewiele różni się pod względem pracy w Waszych ogródkach, czy to małych, czy też większych.

Co robimy w październiku w ogrodzie?

Grabimy liście, przede wszystkim.
Kocham jesień za liście, bo powstaje z nich świetna ziemia liściowa, którą podsypuję różaneczniki.
Nie wyrzucam i nie palę żadnych.Dębowe są u mnie mile widziane, bo świetnie zakwaszają ziemię, a po zmieszaniu z trocinami są najlepszą ziemią pod kwasolubne rośliny.
Teraz grabimy przede wszystkim liście z owocowych - są wspaniałe jako wyściółka i jako "rozluźniacz" do powstającego kompostu - szybko się rozkładają i zazwyczaj wiosną niewiele z nich zostaje.
W tym roku mam pomocnika :D Pomaga mi we wszystkich pracach, co staram się skrupulatnie dokumentować.

  


Wykopujemy georginie, czy jak kto woli dalie.U nas przyjęła się bardziej pierwsza nazwa, więc gdy ktoś mówi: dalia, to zazwyczaj ma na myśli wysiewane, jednoroczne.Ostatnie dni przyniosły kilkustopniowe przymrozki, które zwarzyły liście roślin. Dalie zostawiam zazwyczaj nawet na tydzień w ziemi, bo lekkie przymrozki do tej pory im nie zaszkodziły. Później zaznaczone zostawiam do obeschnięcia. Po wytrząśnięciu ziemi, przechowuję w piwnicy przysypane trocinami.


Ps.Właśnie wyszło słoneczko i  zdjęcie strasznie się "rozświetliło" :D
      
      Co jeszcze robimy?
Sadzimy cebulki wszelkiej maści, mamy na to jeszcze czas. My w tym roku już skończyliśmy (chyba że niespodziewanie coś nam wpadnie). Ostatnie jakie posadziliśmy, to lilie olbrzymie ( z Florexpolu) - mam nadzieję, że nornice ich nie zjedzą i będą cieszyć oko w przyszłym roku.Warto jest zaznaczyć miejsca sadzenia, bo później w ferworze sadzenia , przesadzania i dosadzania, można uszkodzić cebulki, co niejednokrotnie mi się zdarzyło. W tym roku byłam mądrzejsza i powbijałam znaczniki .


Na zdjęciu akcja sadzenia cebulek szafirków, za które dziękujemy babci - obydwoje lubimy kolor niebieski (ja - bo lubię, Sz.- bo jest chłopcem i podobno, to kolor dla facetów :D :D).

Aaaaa i jeszcze jedno:
Pamiętajcie o schowaniu roślin ciepłolubnych, bo szkoda żeby się zmarnowały.Ja to zrobię dziś i na powietrzu zostaną tylko oleandry, juki i agawy.


Na dziś koniec październikowych robót ogrodowych. Niedługo kolejna porcja wiadomości - dziś idziemy przesadzać rośliny wszelkiej maści, bo mam zamiar pozmieniać co nieco na rabatach.

Ps. Chciałam wziąć udział w  wyzwaniu Klubu Twórczych Mam 


niestety, spóźniłam się o jeden dzień. Mimo tego wklejam, bo warto, żebyście zajrzały na bloga i zainspirowały się pomysłami innych mam.

Pozdrówka,
K.



środa, 7 października 2015

Dziś jest środa..

a u mnie czytelniczy zastój.
Sama jestem w szoku, bo zazwyczaj czytam jedną/dwie książki tygodniowo. No cóż... zdarza się.
W robótkowaniu wszystkiego po trochę: tu coś zacznę, tam zrobię parę słupków, przejrzę jakieś wzory, bo mam jakąś wizję itd, itp. Postanowiłam jednak skończyć UFOki i takim jednym długotrwale leżącym jest kocyk z elementów babcinych. Jak widać w bocznym pasku postępu  (tadaaa!!) prawie na ukończeniu.
Do następnego :)
K.